Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Kiedyś byliśmy prorosyjscy… ale teraz zmieniliśmy nasze stanowisko, by bronić Ukrainy przed Władimirem Putin

Zauważył, że wiele rosyjskojęzycznych miast oparło się już inwazji Putina. A powtórka bitwy z 2014 roku wydaje się teraz mniej prawdopodobna niż kilka tygodni temu.

Kiedy w kwietniu Rosja przypuściła atak na Donbas, lokalni przywódcy desperacko błagali lokalnych mieszkańców o ewakuację, ostrzegając, że miasta takie jak Sławiańsk staną się polami bitew.

Ale w ciągu dwóch miesięcy front ledwo się poruszył. „Nie spodziewali się możliwości naszej armii” – powiedział Liach. „Nie nazwałbym tego miejscem bezpiecznym, ale jest stabilny. Nie mamy już ich artylerii, więc gaz, prąd i woda nadal działają. Banki działają i można wypłacać emerytury”.

Jednak nie każdy jest pewny siebie.

W Siemionówce, małej wiosce położonej kilka kilometrów od Słowiańska, która została w dużej mierze zniszczona w 2014 roku, wiele odbudowanych domów zostało już opuszczonych przez uciekające rodziny.

„Będzie znacznie gorzej niż ostatnim razem”.

Jeden z mieszkańców powiedział, że ci, którzy pozostali, wiedzieli z doświadczenia, jak sprawy potoczą się źle, jeśli nadejdzie wojna.

Mam ziemniaki, pomidory, winogrona. „Nie będzie pomocy humanitarnej i będziemy polegać na własnych rezerwach” – powiedział Aleksander, emerytowany elektryk, którego ogród warzywny znajduje się za płotem, który osiem lat temu został rozerwany odłamkami. „Będzie znacznie gorzej niż ostatnim razem”.

Mężczyzna po sześćdziesiątce powiedział: „Był ZSRR, a potem pojawili się ci faceci, Rosjanie, separatyści, czy jak ich tam nazwiesz. No cóż, zostawili mnie w spokoju”.

„Kiedy separatyści odeszli, przyszli Ukraińcy i ich tajne służby przyjechały wytropić ludzi, którzy przebrali się, że tak powiem.

„Więc nie, nie możesz mieć mojego imienia i nie możesz mnie sfotografować. Ponieważ może tu być jedna siła dzisiaj, a druga jutro.”