Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Jak NASA zignorowała eksplozję promu kosmicznego, która oznaczała śmierć wszystkich siedmiu członków załogi Columbii

Jak NASA zignorowała eksplozję promu kosmicznego, która oznaczała śmierć wszystkich siedmiu członków załogi Columbii

Obserwując prom kosmiczny Columbia wzbijający się w niebo z prędkością 30 000 km/h, dr Jonathan Clark poczuł sprzeczną mieszankę emocji.

Jako członek zespołu kontroli naziemnej NASA był podekscytowany i dumny z wystrzelenia nowej misji, ale jako mąż członkini załogi, dr Laurel Clark i ojciec ich zdumionego ośmioletniego syna Iana, nie mógł nic na to poradzić. ale czuję niepokój.

Minęły ponad dwie dekady od katastrofy promu kosmicznego Columbia, dwa tygodnie po jego triumfalnym wystrzeleniuŹródło: NASA
Wszystkich siedmiu członków załogi na pokładzie zginęło tragicznieŹródło: Getty
Po powrocie do Teksasu wahadłowiec zaczął wyrzucać gruz na dużym obszarzeŹródło: AP

Niestety, 1 lutego 2003 roku – dwa tygodnie po triumfalnym wystrzeleniu z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Florydzie – spełniły się najgorsze obawy Johna, gdy wkrótce po ponownym wejściu w ziemską atmosferę Columbia rozbiła się, zabijając wszystkich siedmiu członków załogi.

Teraz John, który pojawia się w nowym filmie dokumentalnym BBC poświęconym tej tragedii, ujawnia, że ​​jego syn błagał Laurel, aby nie wchodziła na pokład nieszczęsnego wahadłowca.

Powiedział The Sun: „Na tydzień przed jej wyjazdem Ian powtarzał jej: „Nie chcę, żebyś wyjeżdżała”.

„Błagał ją, żeby nie leciała, i chociaż większość z nas była podekscytowana startem, on płakał.

„Potem poczuł się winny i powiedział: «Szkoda, że ​​mnie nie wysłuchała»”. To dziwne, że miał wrażenie, że nie chciał, żeby jego matka to zrobiła.

Po pozornie udanym wystrzeleniu załoga spędziła na orbicie 16 dni, a 113. misja floty wahadłowców NASA wydawała się przebiegać zgodnie z planem.

Jednak po powrocie do Teksasu zaczął wyrzucać śmieci na duży obszar, po czym wpadł w korkociąg, po czym rozpadł się, w wyniku czego wszyscy na pokładzie zginęli.

„Byłem bardzo wzruszony”

Wstrząsający i porywający trzyczęściowy dokument „Wahadłowiec kosmiczny, który spadł na Ziemię” ujawnia, że ​​inżynierowie NASA zaobserwowali dużą masę pianki izolacyjnej „wielkości walizki” wylatującą z masywnego zewnętrznego zbiornika paliwa natychmiast po wystrzeleniu i rozbiciu się do dołączonego wahadłowca. Lewe skrzydło.

Program twierdzi jednak, że urzędnicy NASA zignorowali wielokrotne wezwania inżynierów do dalszego zbadania potencjalnych spowodowanych szkód i sugeruje, że można było uratować życie.

Szokujący dokument „Wahadłowiec kosmiczny spadł na Ziemię” rzuca światło na ignorowanie przez NASA powtarzających się ostrzeżeń inżynierówŹródło: YouTube/@NasaHD
Inżynierowie odkryli piankę izolacyjną wydobywającą się ze zbiornika paliwa natychmiast po wystrzeleniuŹródło: YouTube/@NasaHD
Widzieli, jak uderzył w lewe skrzydło dołączonego wahadłowcaŹródło: YouTube/@NasaHD

Kto zginął w katastrofie promu kosmicznego Columbia?

Były chirurg pokładowy John, obecnie 70-letni, znalazł się w wyjątkowej sytuacji związanej z misją, która dotyczyła „mojego życia i życia mojej żony” i powiedział, że czuje się częściowo odpowiedzialny za katastrofę.

READ  Rozdzielczość MRI wzrasta od milimetrów do mikronów

Powiedziano mu o incydencie związanym z uderzeniem piany w kontroli misji, ale nie rozmawiał o tym z Laurel (41 l.) podczas sesji radiowych.

„Dowiedziałem się o piance i pomyślałem: «Co tu się dzieje?»” – powiedział. Zagłębiłem się w tę sprawę i rozmawiałem z innym inżynierem, czy powinienem porozmawiać o tym z Laurel.

Powiedział mi: Pamiętaj, jesteś teraz chirurgiem pokładowym, a nie członkiem rodziny. Kiedy wszystko poszło nie tak, poczułam, że też to mam. – To częściowo moja wina.

John i Laurel poznali się podczas szkolenia medycznego Marynarki Wojennej i powiedział The Sun, że jest „bardzo wyjątkową kobietą”.

Dodał: „Jestem bardzo zamknięty w sobie, a ona była znacznie bardziej towarzyska i przyjazna. Od razu potrafiła nawiązać przyjaźnie i świetnie się przytulała”.

„Lubiła kolorowe ubrania, a NASA była zwykle bardzo sterylna – białe koszule z czarnym krawatem – więc nazwano ją Kwiatowym Laurem”.

Była także oddaną matką Iana. W przejmującym wywiadzie zawartym w dokumencie Laurel mówi: „Macierzyństwo było cudowne i cały czas powtarzam mojemu synowi, że najważniejszą pracą, jaką wykonuję, jest bycie jego matką”.

John dodał: „Kiedy wyruszała w kosmos, zostawiła pluszowego zwierzaka z wiadomością dla Iana o każdym spędzonym poza nim dniu. Jest dla mnie inspiracją.”

Ian, obecnie 29-letni, powiedział, że Laurel była jego „całym światem” i dodał: „Bardzo polegałem na mamie.

„Rozpaczliwie błagałam ją, żeby nie jechała, byłem tak wzruszony. Płakałem, próbując powstrzymać ją przed odejściem. „

Pierwszy statek kosmiczny wielokrotnego użytku, wahadłowce NASA, latał od 1981 r., z tylko jedną dwuletnią przerwą w programie, po tym jak jeden z nich, Challenger, eksplodował wkrótce po wystrzeleniu w 1986 r., zabijając wszystkich siedmiu członków załogi.

Pierwotnie niefortunny lot do Kolumbii miał odbyć się w 2001 r., ale ze względów technicznych i bezpieczeństwa był trzynastokrotnie opóźniany, zanim ostatecznie wystartował 16 stycznia 2003 r.

Kiedy zobaczyłem, jak prom wznosi się w górę, poczułem ból. To było jak: „Człowieku, jak ona mogła tak odejść?”

Johna Clarka

Laurel, kapitan marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, leciała z doświadczonymi astronautami Rickiem Husbandem, inżynierem dowódcą lotu Kalpaną Chawlą i dowódcą ładunku Mikiem Andersonem, a także członkami załogi po raz pierwszy Williamem McCallem, Davidem Brownem i Ilanem Ramonem.

John powiedział, że start był „niezwykle głęboki i potężny”, ale Ian, który zaczął płakać, gdy wystrzeliły dopalacze rakietowe, powiedział: „Kiedy zobaczyłem, jak ten wahadłowiec wznosi się w powietrze, poczułem pewien ból. Pomyślałem: «Człowieku, jak mogłaby?” Zostawić to w ten sposób?

Start wydawał się sukcesem, a zespół naziemny NASA odetchnął z ulgą.

Jednak na szczegółowym materiale filmowym ze startu zarejestrowanym przez 130 kamer inżynier Bob Page odkrył niepokojącą anomalię.

Powiedział: „Dotarliśmy do 81 sekundy i widzimy, jak ten obiekt wyłania się z zewnętrznego obszaru zbiornika, opada, uderza w pojazd i eksploduje w białej chmurze. Moja reakcja była następująca: „O mój Boże!”

Nie można było stwierdzić, ile szkód wyrządziła spadająca piana, która miała wymiary 27 na 18 cali i poruszała się z prędkością 750 mil na godzinę.

Pope obawiał się jednak, że po powrocie uszkodził żaroodporne płytki chroniące nos i skrzydło przed ekstremalnymi temperaturami.

Poruszył tę kwestię z dyrektorem programowym Waynem Hillem i zapytał, czy mogliby użyć potężnych teleskopów, aby uzyskać więcej zdjęć.

Inżynier NASA Rodney Rocha również był zaniepokojony i wysłał e-mail z informacją, że załoga może sprawdzić zewnętrzną część statku przez otwarte okno.

Inżynierowie zaproponowali także współpracę z armią amerykańską, której satelity mogłyby wykonywać zbliżenia pojazdu, ale starsi pracownicy NASA odmówili.

Po spotkaniu 15 ekspertów Rodney poinformował, że „wszyscy zgodzili się, że będziemy mieć wątpliwości, dopóki nie otrzymamy lepszych, wyraźniejszych zdjęć skrzydła i spodniej części ciała”, dodał: „Czy możemy zwrócić się o pomoc do agencji zewnętrznej?”

„Kiedy już pojawią się dowody i jeśli wystąpią szkody, eksperci po prostu gromadzą się” – dodał.

„Powiedz załodze, a teraz są częścią rozwiązania. Mają narzędzia, narzędzia skrawające, bierzesz dostępne materiały, improwizujesz, wypełniasz dziurę, a potem możesz porozmawiać o zmianie ścieżki ponownego wejścia. ”

„Spróbowalibyśmy czegoś. Po pierwsze potrzebne są zdjęcia”.

Byłem zdenerwowany, zły i rozczarowany. Zegar tykał, a my traciliśmy czas

Rodneya Rocha

Wayne Hill złożył wniosek do Sił Powietrznych, ale dowódca NASA Linda Hamm odrzuciła jego decyzję, a Rodney został zwolniony przez swojego szefa, Paula Schacka, jako „mały kurczak” – który nigdy niczego nie spanikował.

„Byłem zdenerwowany, zły i rozczarowany” – powiedział Rodney. „Zegar tykał, a my traciliśmy czas”.

Napisał potępiający e-mail, w którym określił swoich szefów jako „niewłaściwych i nieodpowiedzialnych”, ale ścisła hierarchia w NASA uniemożliwiła mu jego wysłanie w obawie, że zakończy to jego karierę.

W końcu załoga została poinformowana o szkodach ósmego dnia misji – było już za późno na naprawę – a kiedy Linda Hamm zorientowała się, że dziennikarz może o to zapytać, wysłała e-mail, w którym opisała problem jako „nawet nie warty wspominania”. .

Osiem dni później John, Ian i inne rodziny zebrali się w Centrum Kosmicznym im. Kennedy'ego, gdzie rozpoczęło się odliczanie do powrotu i lądowania.

„Ian był bardzo podekscytowany – mama wracała do domu, a on dostawał uściski, wspaniałe posiłki i życie wracało do normy” – powiedział John.

Łzy spływają

Ian mówi programowi: „Nie wiem, czego się spodziewałem, kiedy zobaczyłem ten zegar – na przykład, że moja mama w magiczny sposób pojawi się, gdy wybije zero?

„Potem zegar zaczął odliczać i osiągnął -1, a potem -2.”

W filmie dokumentalnym pojawia się John, mąż zmarłej astronautki Laurel ClarkŹródło: Mindhouse Productions
John opowiada, jak syn Ian nie chciał, aby jego matka wyjechała na misjęŹródło: Getty
Opowiada o tragicznym momencie, kiedy NASA musiała przekazać tę wiadomość rodzinomŹródło: Getty

Kiedy prom się nie pojawił, żona Ricka Husbanda, Evelyn, powiedziała, że ​​poczuła „niewiarygodny ucisk w żołądku – strach, niepokój, przypływ adrenaliny. Po prostu wiesz, że coś jest nie tak”.

W Centrum Kontroli Misji, gdy prom nie był już widoczny na monitorach, po twarzach bezbronnego zespołu płynęły łzy, a telefony z całego Teksasu donosiły o płonących gruzach spadających z nieba.

Podczas ponownego wejścia Columbii gorące gazy przedostały się przez uszkodzoną sekcję płytek i stopiły części skrzydła, co doprowadziło do ostatecznego zawalenia się pojazdu.

W siedzibie załogi dyrektor lotu Bob Cabana musiał powiedzieć rodzinom, że jest mało prawdopodobne, że którykolwiek z astronautów przeżyje.

„Właśnie wtedy zaczęło się prawdziwe lamentowanie” – powiedział John. To był prymitywny uścisk grupowy. Płakałam z całego serca, a dzieci płakały.

„To było bez wątpienia najbardziej emocjonalne przeżycie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem”.

Nawet po tragedii dyrektor programu Shuttle Ron Dittemore odrzucił twierdzenia, że ​​przyczyną było uderzenie pianki, nazywając je „nielogicznymi”, ponieważ była tak lekka, ale późniejsze testy laboratoryjne wykazały, że jest w stanie przebić dziurę w płytkach izolacyjnych.

Nie spiesz się i nie mów: „To ty jesteś winien”, ponieważ przypisywanie winy nie leży w naszym najlepszym interesie. Chodzi o to, żeby znaleźć przyczynę i ją naprawić

Johna Clarka

„Myślenie, że ten mały kawałek piany nie może nic zdziałać, było oznaką arogancji” – powiedział John.

„Ale jeśli studiujesz fizykę, liczy się prędkość, a nie masa. Mały obiekt ważący 1,5 funta, poruszający się z prędkością 780 mil na godzinę, może wyrządzić wiele szkód.

„Nadal śnię o tym, co wszyscy moglibyśmy zrobić inaczej. Gdybyśmy włożyli w to wszystkie nasze zasoby, znaleźlibyśmy rozwiązanie.”

„Uderzyło mnie to i od tego czasu poświęciłem swoją karierę poprawie bezpieczeństwa załogi.

„Dobrą rzeczą jest to, że wyciągnęliśmy wnioski z tych lekcji i że w związku z tą katastrofą statki kosmiczne mają wbudowane nowe zabezpieczenia”.

Johna, który nigdy nie ożenił się ponownie, pociesza jego siedmioletnia wnuczka, również imieniem Laurel.

„Ma osobowość babci. Jest przytulaśna, pełna życia i towarzyska” – powiedział.

„Kiedy idziemy na plac zabaw, ona poznaje przyjaciół w każdym wieku, więc jest bardzo podobna do Laurel. Może to jeden z cudów Bożych”.

Pomimo niepowodzeń w NASA ujawnionych w dokumencie, John nie wytyka palcami.

„Zarówno Laurel, jak i ja pracowaliśmy w lotnictwie wojskowym i braliśmy udział w dochodzeniu w sprawie nieszczęśliwego wypadku, a kiedy dowiesz się, co się stało, wyciągniesz z tego naukę” – powiedział.

„Nie spiesz się i nie mów: «Ty jesteś winien», ponieważ obwinianie nie leży w najlepszym interesie nas wszystkich. Chodzi o znalezienie przyczyny i naprawienie jej”.

  • Kolumbia: Prom kosmiczny spadł na Ziemię – kontynuacja dzisiejszego wieczoru w BBC2 o 21:00 i dostępna w BBC iPlayer.
Oto jak rozegrała się tragedia promu kosmicznego Columbia