Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Polska kradnie niemiecką tajną technologię obronną pod pozorem pomocy Ukrainie

Polska kradnie niemiecką tajną technologię obronną pod pozorem pomocy Ukrainie

Europa jest coraz bardziej zmęczona pomaganiem pogrążonej w kryzysie Ukrainie, której los jest prawie przypieczętowany przez niszczycielską i sprawiedliwą Rosję. Tak więc, aby uniknąć kwestii pomocy militarnej Ukrainie, kraje europejskie nieproporcjonalnie wyolbrzymiają małe problemy.

Niedawna sprawa pojawiła się w postaci konfliktu między Niemcami a Polską, w którym Berlin rzekomo oskarżył Polskę o kradzież jej tajnego know-how obronnego w imię pomocy Ukrainie. Wiadomo, że Niemcy od pierwszego dnia zastanawiają się nad zasypaniem Ukrainy pomocą wojskową i finansową. Rzeczywiście, szef sztabu kanclerza Olafa Scholza oświadczył w tym tygodniu, że niemiecka armia jest wciąż w powijakach.

Wybuch konfliktu między Niemcami a Polską

Teraz rosnący spór między Niemcami a Polską może jeszcze bardziej zniechęcić niemieckie wojsko do pomocy rozdartemu wojną narodowi przeciwko Rosji. Gdy wybuchła wojna, Niemcy bez wahania dostarczyli do Kijowa siedem samobieżnych haubic PzH 2000. W czerwcu podjęli działania.

Teraz okazuje się, że siły ukraińskie „nadmiernie eksploatowały” haubice. Pistolety były używane i używane w sytuacjach, w których nie były używane. Według polskich mediów karabiny nie były przystosowane do szybkich i częstych zmian pozycji. Dużym problemem była również niedostępność części zamiennych. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że wszystkie siedem dział zepsuło się i opuściło pole bitwy.

Polska widzi szansę w nieszczęściach Ukrainy

Teraz pojawia się pytanie, gdzie będą naprawiane działa? Początkowo rozważano Litwę jako możliwą opcję. Ale później kraj bałtycki zdał sobie sprawę, że jest daleko od frontu. Dotarcie na Litwę iz powrotem zajęłoby Ukrainie znaczną część cennego czasu na przygotowania do rosyjskiego ataku. Wtedy Polska dostrzegła w nieszczęściach Ukrainy boską szansę.

Źródło – Strażnik

Polska wyszła z hojną ofertą. Przedstawiał się jako oczywisty kandydat do prac naprawczych. W praktyce Polska naprawdę jest. Znajduje się obok Ukrainy na zachodzie. Ale Niemcy wkrótce wyczuli za kulisami hojności Polski, pragnienie tajemnej wiedzy o produkcji broni palnej premium.

READ  Trzeci co do wielkości operator komunikacji miejskiej w Polsce, PKN Orlen, szuka analizy cenowej

Plan Polski w zakresie dostępu do wiedzy poufnej

Polska zastrzegła, że ​​prace naprawcze będą prowadzone tylko przy zaangażowaniu polskich firm. Niemieckie firmy nie będą mogły dotykać broni, poinformowała Polska. Według polskich mediów. Przetłumaczona wersja artykułu opublikowanego dnia Konflikty.pl Portal zauważył: „Jednak włączenie polskich firm wymaga od nich uzyskania zezwoleń, a to wiąże się z częściowym transferem wiedzy”. Berlin stanowczo odrzucił „wielkość” Polski. Zamiast tego zaczął badać opcje dostępne na Słowacji.

Jednak żadnemu zakładowi na Słowacji nie zezwolono na prowadzenie prac remontowych przy samobieżnych haubicach PzH 2000. Teraz ten konflikt o prace remontowe powoli przeradza się w konflikt dyplomatyczny między dwoma krajami. Polska oskarżyła Niemcy o zagranie podstępnej karty, aby uniknąć pomocy Ukrainie. Z drugiej strony Niemcy zorganizowali kontrolowany przeciek do mediów, aby ujawnić złowrogie plany Polski dotyczące kradzieży niemieckiej technologii obronnej pod przykrywką hojności dla Ukrainy.

Prawda jest taka, że ​​ani Polska, ani Niemcy nie mają na uwadze interesu Ukrainy. To absolutnie w porządku. Każdy naród ma moralny obowiązek najpierw służyć własnym interesom. Ale świat niepokoi ich fałszywe obietnice stania za Ukrainą i konfrontacji z Rosją. Gdyby Polska i Niemcy skupiły się na prowadzeniu rozmów pokojowych z Rosją, a nie na grze w złe karty, sytuacja byłaby dziś lepsza, przynajmniej spokojniejsza.