Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Kryzys uchodźczy uderza w polskie miasta w świetle wojny ogarniającej Ukrainę |  wieści wojenne między Rosją a Ukrainą

Kryzys uchodźczy uderza w polskie miasta w świetle wojny ogarniającej Ukrainę | wieści wojenne między Rosją a Ukrainą

Kraków, Polska – W ciągu czterech tygodni po wojnie trzy miliony ludzi opuściło rozdartą wojną Ukrainę, w większości przedostając się do Polski.

Chociaż powitanie ze strony rządu i społeczeństwa obywatelskiego jest otwarte, zaczyna brakować miejsca dla przybyszów.

Krzysztof Chawrona, 41-letni biznesmen z Krakowa i założyciel Nidaros, organizacji wspierającej obywateli Ukrainy, jest jednym z tych, którzy zrezygnowali z miejsca w swoich domach uchodźcom.

„Mój syn mieszka z ciotką, ponieważ oddałem moje mieszkanie ośmiu uchodźcom” – powiedział Al Jazeerze Shawarona, ojciec czwórki dzieci. W moim drugim mieszkaniu, które wynajmuję jednej firmie, na 40 metrach kwadratowych jest siedem osób. I są wdzięczni, że mają gdzie się zatrzymać”.

Powiedział, że 24 lutego, pierwszego dnia rosyjskiej inwazji, miasta szybko rozprzestrzeniły się po całej Polsce. W Krakowie na chodniku przed siedzibą jego fundacji spali ludzie z Ukrainy.

Z każdym mijającym dniem tysiące osób przyjeżdża pociągiem w poszukiwaniu schronienia w głównych miastach Warszawy, Krakowa i Wrocławia.

Chawrona otworzył swoją fundację cztery lata temu, aby pomóc ukraińskim pracownikom migrującym w osiedleniu się i przystosowaniu do nowych realiów, jednocześnie ucząc się języka i wykonując papierkową robotę.

Wielu z nich skończyło pracę we własnej firmie budowlanej.

Ale teraz organizacja przesunęła się na wspieranie uchodźców.

Gdy wybuchła wojna, pierwszym krokiem Shaurony była ewakuacja rodzin ukraińskich pracowników do Polski.

Biuro Nidaros zostało również przekształcone w 60-łóżkowe schronisko dla uchodźców.

Do tej pory grupa wsparła 1200 osób w znalezieniu mieszkania w Krakowie.

Krzysztof Chawrona, założyciel Nidaros, zbierający czystą pościel do swojego schronienia.
Krzysztof Chawrona, założyciel Nidaros, zabiera czyste prześcieradła do prowadzonego przez siebie schroniska dla ukraińskich uchodźców [Agnieszka Pikulicka-Wilczewska]

W weekendy Shaurona samotnie jeździ na Ukrainę, zabiera leki i inne niezbędne artykuły do ​​szpitali w Winnicy i Chmielnickim. Przyjaciel kiedyś z nim chodził, ale nie ryzykuje już po zbombardowaniu.

Jednak największym wyzwaniem dla jego grupy jest finansowanie.

„Mieliśmy 70 000 zł [$16,600] w naszym budżecie”. „Teraz skończyły nam się pieniądze.

READ  Adrian Mironc zakończył mocny wyścig w Rzymie i wzmocnił swoje nadzieje na Ryder Cup

„Mamy tylko dwie kuchenki mikrofalowe. Mamy dziesiątki łóżek i codziennie musimy zmieniać pościel, ale mamy tylko jedną małą pralkę. Nie możemy sobie z tym poradzić finansowo. Miasto robi dużo, ale nic, kiedy my spójrz na rzeczywiste potrzeby.”

Do Krakowa przyjechało dotychczas ok. 150 tys. Ukraińców.

Lokalne władze zamieniły wszystkie dostępne miejsca – siłownie, akademiki, hotele – na schrony, a obecnie w 700-tysięcznym mieście nie można znaleźć niedrogiego mieszkania lub pokoju hotelowego.

Fundusz Reagowania Kryzysowego Rady Miejskiej wynosił 19 mln zł (4,5 mln USD); Wydała już ponad 16 milionów (3,8 miliona dolarów).

Tymczasowe schronisko dla uchodźców na Dworcu Głównym w Krakowie.
Tymczasowe schronisko dla uchodźców na Dworcu Głównym w Krakowie [Agnieszka Pikulicka-Wilczewska/Al Jazeera]

Obecnie Małgorzata Gantos, radna miasta Krakowa i wykładowca filozofii, cały swój czas poświęca na pomoc uchodźcom w znalezieniu domu.

Gdy popija poranną kawę w kuchni, jej telefon nie przestaje dzwonić.

„Kraków utknął. Wszystkie sale i akademiki są przepełnione. Więc musimy znaleźć miejsca poza miastem. Sytuacja jest trudna, bo Ukraińcy nie chcą wyjeżdżać” – powiedział Gantos Al Jazeera, wyjaśniając, że Ukraińcy wolą trzymać się dużych miast. obawiając się, że w małych miastach i wsiach zabraknie infrastruktury i możliwości zatrudnienia.

Patrząc w przyszłość, prawdopodobnie trudno będzie przekonać ludzi do wyjazdu za granicę.

Polska jest blisko Ukrainy, do której wielu ma nadzieję powrócić i jest miejscem kulturowo znajomym.

„Wczoraj w nocy pociąg do Hanoweru [in Germany] Miał 400 miejsc, a zostało tylko 100 osób. Ludzie boją się odejść. Tutaj mogą się porozumieć i znaleźć pracę. W innych krajach jest to trudniejsze. Podszedł do mnie stary Ukrainiec i płakał, że nie wyobraża sobie życia w Niemczech. „Chce po prostu żyć jeszcze pięć lat i umrzeć” – powiedział Gantos.

Kraków przekształcił się w istocie w wielką organizację humanitarną, w której ludność lokalna była masowo mobilizowana do wspierania Ukraińców.

READ  Późne CDS Bipin Rawat, Kalyan Singh i Ghulam Nabi Azad wśród zwycięzców Padma Awards | Pełna lista znajduje się tutaj

Ale wielu apeluje o pomoc UE ​​i więcej rządu w Warszawie, by uporać się z kryzysem.

„Stany Zjednoczone powinny były poinformować rząd centralny o nadchodzącej wojnie, a jednak nie przygotowały się na kryzys” – powiedział Gantos.

Zdaniem ekspertów Polska powinna przygotowywać się od kryzysu miesiącami, jeśli nie latami.

Myślę, że analogicznie do konfliktu syryjskiego – choć jest wiele różnic – nawet [25 percent] obywateli Ukrainy może opuścić kraj.

– Jest ich około 10 milionów, a nawet połowa z nich może chcieć pozostać w pobliżu swoich krajów, w tym Polski – powiedział Konrad Bedziwater, profesor w Katedrze Spraw Międzynarodowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

„Megamiasta już wykorzystały swoje zdolności przewozowe… ale wiemy również z innych kryzysów migracyjnych w innych częściach świata, że ​​miasta mają potencjał do samorozwoju, nawet bardziej niż oczekują tego ich rządy.

„Potrzebujemy, abyśmy zaczęli myśleć bardziej kreatywnie, co pozwoli nam przyjąć więcej uchodźców”.

Powiedział jednak, że im większa liczba uchodźców, tym niższa jakość przyjmowania.

Jednym z rozwiązań może być przesiedlenie uchodźców na terenie Polski.

Małe miasta i wsie muszą jeszcze wyczerpać swoje możliwości, jeśli chodzi o opiekę zdrowotną i opiekę nad dziećmi – ważne przepisy, biorąc pod uwagę dużą liczbę przybywających dzieci.

W tym celu obserwatorzy stwierdzili, że Polska potrzebuje jasnej kampanii medialnej podkreślającej korzyści płynące z osiedlania się w małych miejscowościach dla uchodźców. W przeciwnym razie polskie miasta będą miały trudności z funkcjonowaniem.

„Wiele osób śpi na stacjach kolejowych. Staram się znaleźć dla nich mieszkanie, wszyscy jesteśmy w sieci, a sieć jest błogosławieństwem” – powiedział Gantos. „Ale jest tak wielu ludzi, że wkrótce zasymilowanie wszystkich będzie niemożliwe”.