Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Wizyta rektora Amarillo College w Polsce to wiadomość o wpływie

Polski Kraków znajduje się 800 mil na zachód od rozdartej wojną Ukrainy, a uchodźcy już zaczęli napływać do miasta, gdy 28 byłych i obecnych studentów college’u Amarillo przyjeżdża tam, by odbyć niezwykłe, zagraniczne doświadczenie.

Dziesięciodniowy pobyt rozpoczął się 10 marca i nie tylko spełnił obietnicę wyjątkowych możliwości podróży międzynarodowych oferowanych wszystkim studentom programu Presidential Scholars Program, ale także zanurzył ich w emocjonalnym środowisku.

Uczeni odkryli wszystkie kultowe miejsca historycznego Krakowa – kopalnię soli Weiliska, niesławne nazistowskie obozy koncentracyjne, katedry i grobowce – i zrobili wszystko, aby pomóc.

„Trudno było wiedzieć, co się dzieje na Ukrainie” – powiedziała Paloma Zamariba, specjalistka w szkolnictwie ogólnym AC. „Niektórzy uchodźcy mieszkali w naszym hotelu. Ale wszyscy mieszkańcy Crago byli bardzo optymistyczni i czułeś to wspaniałe poczucie wspólnoty.

„Chciałem, aby ludzie widzieli to w domu w Amarillo i Teksasie, aby ich sąsiedzi byli pod większym wrażeniem, widząc ludzi pomagających ludziom”.

Naukowcy AC początkowo planowali przenieść się do Polski w marcu 2020 r., ale do 2021 r. epidemia ponownie zniweczyła te plany. Dlatego też AC zaprosiło wszystkich uczonych z dwóch poprzednich sojuszników do zaznaczenia tegorocznych zbiorów.

Ta podróż została napisana w ramach programu Presidential Scholars. Sześciu absolwentów AC, którzy przyjęli zaproszenie, studiuje obecnie na A&M University w Zachodnim Teksasie, każdy z dyplomem z Texas Tech, stanu Teksas i University of Texas oraz około dwudziestu obecnych studentów AC i niedawnych absolwentów.

Dla Justice Smithson, specjalistę AC General Studies, to doświadczenie było przełomowe.

„To było tak piękne, że na zawsze zmieniło moje życie” — powiedział Smithson. „Uczęszczam na zajęcia, żeby uczyć się języka polskiego, żebym mógł kiedyś wrócić i uczyć.

Naukowcom towarzyszyli prezydent AC Russell Lori-Hart oraz wykładowcy AC Michelle Orcutt i Leslie Ingham, koordynatorka Presidential Scholars Program. Historyk WTAMU Elizabeth Clark, polska absolwentka Fulbrighta, dołącza do samofinansującej się studentki WT.

„To była pomyślna i wspaniała podróż” — powiedział Ingham. „Oczywiście obawialiśmy się wojny i wcześniej dokładnie zbadaliśmy sytuację. Zadaliśmy wiele pytań, aby upewnić się, że jest bezpieczna. Niektórzy z nas zostali porzuceni.

„Ale było bezpiecznie. Dużo się nauczyliśmy i odegraliśmy niewielką rolę w pomocy niektórym uchodźcom. Nasz zespół był bardzo entuzjastyczny i pełen ekspresji; kierownictwo było fantastyczne, a uczniowie mieli marzenie. Świetna podróż” – powiedziała.

Uczeni zebrali trochę funduszy przed wyjazdem ze Stanów Zjednoczonych, dzięki czemu dzięki kontaktom Clarka w Polsce udało mu się zapewnić 1500 dolarów na wielokrotne podróże przez granicę w celu przewiezienia uchodźców z Ukrainy do Krakowa. Clark przewodził również wysiłkom pakowania przedmiotów, takich jak chusteczki, podstawowe artykuły medyczne, ogrzewacze do rąk i poncza przeciwdeszczowe. Uczeni otrzymali zaopatrzenie i przekazali torby lokalnemu centrum pomocy humanitarnej.

Ingham, jej naukowcy spędzają zwykle wiele miesięcy na studiowaniu historii, obyczajów i kultury swoich miejsc, studenci są zafascynowani architekturą, zabytkami i Polakami, mówią po angielsku.

Jednak to, co zrobiło na grupie równie duże wrażenie, to sceny i dźwięki, z którymi nie mieli do czynienia w ostatnich latach: protestujący machający flagami i śpiewający na Placu Nadreńskim; Szereg fotelików samochodowych dla dzieci na chodniku przed hotelem, ukraińskie matki hojnie pozostawiły rzeczy potrzebne ukraińskim rodzicom.

„Historia Polski sięga 966 roku” – powiedział major AC Music Cadence Lori-Hart. „Niektóre z budynków, które nadal istnieją, należą do tego okresu; Naprawdę jesteście tam otoczeni historią, podczas gdy dla nas historia to czasami dopiero lata dwudzieste.

„Prawie nie pojechałem do Polski, nie tylko dlatego, że myślałem, że to nie będzie bezpieczne, ale także dlatego, że rodziny chodzą do szkoły, tracąc domy i do następnego dyktatora, jest moralnie złe” – powiedział. Powiedział. „Ale kiedy tam dotarliśmy i mogłem pomóc choć trochę, czułem się moralnie niewłaściwie, aby czuć się komfortowo i bezpiecznie we własnym domu.

„Wiedziałem, że to banał, ale ta podróż naprawdę zmieniła życie i zawsze będę ją zabierać ze sobą, gdziekolwiek się udam” – powiedział.