Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Powitanie ukraińskich uchodźców rzuca cień na Polskę

jaMinął miesiąc od wybuchu wojny na Ukrainie, a napływ uchodźców na największy dworzec kolejowy w Warszawie nie wykazuje oznak słabnięcia. Tłumy ludzi wysiadają z pociągów z granicy i czekają na autobusy wahadłowe do prowizorycznych schronów na targach i obiektach sportowych. Na zewnątrz przechodnie proszeni są o zaznaczanie kierunków.

Niezłomne poparcie sąsiadów – co najmniej 2,1 miliona i tyle – stało się dla Polaków momentem przełomowym, ale teraz rodzi też pilne pytania o to, co będzie dalej, politycznie i gospodarczo.

Polska jest uznawana na arenie międzynarodowej za reakcję na skutki humanitarne. Wysiłek wojenny zmienia kraj w zbójeckiego przywódcę europejskiego, którego populistyczny rząd jest uwikłany w zaciekły spór z Brukselą o praworządność, co w ostatnich latach pogorszyło również stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Premier Mateusz Morawiecki oświadczył 19 marca, że ​​Polska „nigdy nie miała tak doskonałej marki na świecie”. Prezydent USA Joe Biden ma odwiedzić w tym tygodniu.

Jednak bezprecedensowy wzrost liczby wyczerpuje zasoby w kraju, który jest bardziej przyzwyczajony do bycia eksporterem netto ludzi niż rajem dla emigrantów. W ciągu czterech tygodni ludność samej stolicy Polski powiększyła się o około 20 procent – około 300 000 osób, a miejsca noclegowe są na wyczerpaniu. „Każdy dzień to jakoś nowy początek z ryzykiem wyschnięcia zapasów lub innej pomocy” – mówi Marcin, 22-letni polski student w pomarańczowej kurtce, który zgłasza się na ochotnika do zaimprowizowanej stołówki na stacji.

Według PKO Banku Polskiego, w ciągu ostatnich dwóch tygodni koszty najmu w największych miastach wzrosły aż o 30 proc., a dostępność mieszkań zmniejszyła się o prawie połowę. Dzieje się tak dlatego, że Polska, podobnie jak wiele innych miejsc, stara się uporać z inflacją na najwyższym od 20 lat poziomie oraz rosnącymi rachunkami za żywność i energię.

READ  Polski premier mówi, że szanse na porozumienie w sprawie funduszy koronawirusowych w UE „nieznacznie wzrosły”

Niektórzy uchodźcy wypełnią luki na rynku pracy w Polsce. Jednak połowa wolnych miejsc pracy w zdominowanym przez mężczyzn sektorze budowlanym i większość przybyszów z Ukrainy to kobiety, osoby starsze i dzieci, które potrzebują miejsca w szkołach i przedszkolach. Co najmniej 150 000 Ukraińców poszło w drugą stronę, wracając do domu, by walczyć.


Polska prawdopodobnie pozostanie preferowanym kierunkiem dla Ukraińców, nawet jeśli będzie paneuropejskie porozumienie o podziale pracy przy udzielaniu azylu

Amnesty International ostrzega polskie władze, aby zrobiły więcej, aby zmniejszyć obciążenie wolontariuszy i rodzin, które otworzyły swoje drzwi. Organizacja po 10-dniowej wizycie na granicy z Ukrainą określiła sytuację w Polsce jako „chaotyczną i niebezpieczną”.

„To niezwykły moment, aby Polacy byli postrzegani przez cały świat jako wielki naród” – mówi Beata Lasiak, profesor socjologii i członek zarządu Instytutu Spraw Publicznych w Warszawie. „Ale ten biznes to nie sprint, to będzie maraton. Pytanie brzmi: czy rząd może pomóc Polakom biegać na tyle długo, aby na koniec maratonu można było nazwać to najlepszym momentem dla Polski w tym stuleciu ?

Polska prawdopodobnie pozostanie preferowanym miejscem docelowym dla Ukraińców, nawet jeśli istnieje ogólnoeuropejska umowa o podziale pracy w celu zapewnienia azylu. W liczącym około 38 milionów ludzi kraju według stanu na ostatni miesiąc mieszkało prawie milion Ukraińców, którzy przybyli w wyniku konfliktu separatystycznego na wschodzie, który rozpoczął się w 2014 roku. To dla porównania, ponad 2 miliony Polaków wyjechało od tego czasu do pracy za granicę. ich kraj przystąpił do Unii Europejskiej przed dekadą.

Inni ukraińscy sąsiedzi, tacy jak Węgry i Rumunia, również przyjęli uciekających przed siłami rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, ale liczba ta spadła z powodu napływu Polski.

Wysiedleni Ukraińcy ustawiają się w kolejce do kas biletowych w holu głównym Dworca Centralnego w Warszawie

(zdjęcie Bloomberga autorstwa Partka Sadowskiego)

Reakcja Polski wyraźnie kontrastuje z opozycją rządu Prawa i Sprawiedliwości – wraz z Węgrami – wobec głównie muzułmańskich uchodźców z miejsc takich jak Syria podczas kryzysu w 2015 r., który spowodował rozłam w Unii Europejskiej. Polska może opiekować się Ukraińcami, bo jest „narodem silnym i dumnym” – powiedział premier.

Ale krytycy twierdzą, że pomagają im głównie zwykli Polacy, organizacje pozarządowe i gminy. Rząd szacuje, że koszt pomocy uchodźcom, z wyłączeniem edukacji i opieki zdrowotnej, wyniesie 2,2 miliarda euro (1,84 miliarda funtów) tylko w tym roku i wzywa Unię Europejską do udostępnienia większej ilości pieniędzy.

Do tej pory Polska przeznaczyła 8 miliardów złotych (1,4 miliarda funtów) na pomoc uchodźcom w znalezieniu pracy, dostępie do szkół i opieki zdrowotnej oraz opłaceniu ludzi za przyjmowanie ich w swoich domach. Rząd twierdzi, że pomoc to równowartość 40 zł na uchodźcę dziennie. Według Alli Gordian, która należy do batalionu Polaków, którzy udzielili schronienia Ukraińcom, to nie wystarczy.

– Polacy pomagają i Ukraińcy są wdzięczni, ale Polacy niedługo skończą – mówi. „Musimy pomóc im być wolnymi w Polsce i nie uzależniać ich od nas i naszej pomocy”.

Ukraińscy uchodźcy przewożą swój dobytek na dworcu kolejowym w Przemyślu, w pobliżu granicy polsko-ukraińskiej

(AFP/Getty Images)

Pod wpływem obrazów kolejek ludzi gromadzących się na granicy, swoje 42-metrowe mieszkanie otworzyła przed matką i jej czteroletnim synem oraz siostrą kobiety. 40-letnia Gordian z Łodzi, 120 km od Warszawy, bierze wolne od pracy, aby pomóc swoim nowym współlokatorom w kontaktach z różnymi instytucjami publicznymi i ośrodkami medycznymi, które mają założyć w Polsce.

Wzywa rząd i europejskich sojuszników, by robili więcej, aby patriotyczny pokaz miłości „nie przekształcił się w zauroczenie – albo w coś gorszego”. Mówi, że nowe prawo zezwalające uchodźcom na osiedlanie się „w rzeczywistości nadal nakłada główny ciężar na Polaków”.

Odpowiedziała Polska obywatelska i korporacyjna. W Warszawie powstaje lokomotywa gospodarki, szkoły, przedszkola i zakłady pracy, które mają pomóc Ukraińcom w budowaniu przyszłości w kraju.

Jednym z przykładów jest sektor komercyjny, który obejmuje takie branże jak hotelarstwo i handel detaliczny. Według Andrzeja Kubiciaka, wicedyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, ma ponad 15 000 wakatów do obsadzenia. Sieć supermarketów Żabka i supermarket Biedronka utworzyły specjalne platformy zatrudnienia, a także kilka salonów kosmetycznych i restauracji.

Mogą pojawić się stosunkowo szybkie oferty pracy związane z turystyką i pracą sezonową w rolnictwie, a także luki w opiece zdrowotnej i edukacji – mówi Kubisiak. Ale problem polega na tym, że na większą skalę istnieje „strukturalne niedopasowanie” między ludźmi, których obecnie w Polsce się wchłania, a gospodarką – mówi. „To nie są uchodźcy ekonomiczni, ci ludzie uciekają i uciekają przed wojną” – mówi Kubisak. „Więc przestańcie o nich myśleć tak, jak myśleliśmy o Ukraińcach, którzy przyjeżdżali do Polski przed wojną”.

Ukraińscy uchodźcy czekają na pociąg w drodze do Warszawy na dworcu w Przemyślu

(AFP/Getty Images)

W międzyczasie popularność zyskał także PiS, nadszarpnięty latami politycznych awantur i niezgody z Unią Europejską. Partię popiera obecnie 33 proc. wyborców, w porównaniu z 31 proc. cztery miesiące temu. Morawiecki powiedział 19 marca, że ​​odpowiedź Polski „stawia nas na właściwej pozycji w polityce międzynarodowej”. Powiedział, że kraj przebija się przez „mur niesprawiedliwej izolacji”.

Spór z UE o praworządność, a w szczególności o skuteczne traktowanie polskiego sądownictwa, został odrzucony, mimo że Bruksela nadal nałożyła na ten kraj karę w wysokości 1 mln euro dziennie na papierze po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Październik. Około 36 mld euro pomocy UE dla Polski po pandemii może wkrótce zostać odmrożone.

Jednak przebieg wojny dla większego zachodniego sąsiada Ukrainy będzie prawdopodobnie zależeć od tego, w jaki sposób rząd pomoże swoim obywatelom pokryć koszty zapewnienia bezpiecznego schronienia. Od śpiworów, przez kuchnie dla zup, po niestandardowe transfery i otwarcia domów, Polacy wciąż szukają pomocy.

Jednym z problemów jest to, że Ukraińcy potrzebują polskiego numeru ubezpieczenia społecznego, aby korzystać z usług publicznych, w tym dostępu do opieki zdrowotnej i edukacji. Goście Gwardyana stali w kolejce od 6 rano po numer 1760, co oznacza, że ​​dotrze za trzy tygodnie. Wypłata środków na pokrycie kosztów pobytu Ukraińca następuje w ciągu 30 dni od daty złożenia wniosku.

W Warszawie Centralnej duże białe namioty i przenośne toalety obok głównego holu dworca są teraz w jaskrawym kontraście ze szklanymi drapaczami chmur polskiej stolicy. Wolontariusze w żółtych kurtkach rozprowadzają żywność, produkty zdrowotne i karty SIM. W środę szkolona jest nowa partia asystentów. A wkrótce zajmą się prośbami o rezydenturę długoterminową.

Jednak większym problemem jest brak jasności co do tego, jak długo może trwać kryzys. „Jesteśmy po to, aby pomóc, ale większość doświadczonych chłopaków jest już zmęczona i niektórzy naprawdę muszą wracać do swoich zwykłych miejsc pracy” – mówi Marcin, student. „Władze nie dają nam też żadnych wskazówek co do ostatecznego planu dla miejsc takich jak stacja”.

Wkład w powstanie tego raportu wnieśli Piotr Skolimowski z Bloomberg i Maciej Martewicz.

© The Washington Post