Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Niemcy nie przyjmą uchodźców od ministra spraw wewnętrznych Białorusi i Polski

ZDJĘCIE PLIKU: niemiecki minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer przygląda się wspólnej konferencji prasowej z szefem Federalnego Urzędu Bezpieczeństwa Informacji (BSI), aby przedstawić roczny raport urzędu w Berlinie, Niemcy, 21 października 2021 r. Ina Fassbender / Pool via REUTERS

WARSZAWA (Reuters) – Niemcy nie przyjmą uchodźców na granicy polsko-białoruskiej – powiedział w czwartek niemiecki minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer po rozmowach ze swoim polskim odpowiednikiem.

„Jeżeli przyjmiemy uchodźców, jeśli ulegniemy naciskom i powiemy »zabieramy uchodźców do krajów europejskich«, to oznacza to wdrożenie podstaw tej zdradzieckiej strategii” – powiedział Seehofer podczas konferencji prasowej w Warszawie.

Kraje UE oskarżają Białoruś o celowe kreowanie kryzysu poprzez transport migrantów z Bliskiego Wschodu i nakłanianie ich do podejmowania prób nielegalnego przedostania się do Polski i Litwy. Mińsk zaprzecza oskarżeniom.

„Mówimy o nielegalnej i zdradliwej imigracji zorganizowanej przez Białoruś przy pewnym wsparciu ze strony Rosji” – powiedział Seehofer. „Polacy nie tylko realizują własne interesy, ale pracują także dla dobra całej Unii Europejskiej”.

Uważa się, że Niemcy, najbogatsza gospodarka UE, są preferowanym miejscem docelowym dla wielu imigrantów.

Władze białoruskie ewakuowały w czwartek główne obozy, w których gromadzili się migranci na granicy z Polską, co wydawało się poważnym wydarzeniem w sytuacji kryzysu, który w ostatnich tygodniach przerodził się w konfrontację Wschód-Zachód.

Seehofer odrzucił raport agencji informacyjnej Belta, że ​​białoruski prezydent Aleksander Łukaszenko przedstawił kanclerz Angeli Merkel plan rozwiązania kryzysu, w tym Unii Europejskiej przyjmującej 2000 imigrantów, określając go jako „dezinformację”.

Napisane przez Zuzanę Szymańską i Josepha Nasr. Redakcja Madeleine Chambers i Marka Heinricha

READ  Nowy polski parlament wybiera prezydenta, jednak przekazanie władzy opóźnia się z powodu posunięcia prezydenta