science

Misja: Recenzja Galaxy – Dzieciom w eko-kosmicznym locie brakuje energii | filmy

NSWydanie: Galaxy odblokowuje Planetę Kepler, która niegdyś była żywym i żyznym domem dla jego mieszkańców. Oficjalny lektor przypomina tragiczny dzień, kiedy właściciele ziemscy wkroczyli na tę piękną ziemię i ostatecznie wykorzystali jej zasoby naturalne do zniszczenia. To bolesny początek, ale błędną decyzją jest stosowanie długich przerw w narracji interpretacyjnej, zamiast pozwolić, by budowanie świata przemówiło samo za siebie. Przedstawiony jako „Wall-E Meets Avatar” nie ma ani emocjonalnego uderzenia pierwszego, ani artystycznego blasku drugiego.

Główne zadanie filmu jest z pewnością heroiczne. Axel, Juno i Gaga – grupa dzikich dzieciaków – są zafascynowani historią Keplera. Pomimo protestów Baba Chi, ojca Gagi, który był kiedyś generałem armii, młodzi mężczyźni wyruszyli, by zlokalizować roślinę kalaru, kwiat, który służy również jako źródło energii i obecnie uważany jest za wymarły. Po drodze trio napotyka złoczyńców, odkrywa nieznane cuda i znajduje się w środku zaciekłych bitew.

Niestety animacja nie spełnia wzniosłych celów Odysei. Surowa, boleśnie jałowa ziemia jest mało inspirująca, a wnętrza statków kosmicznych mają ten sam nieopisanie olśniewający blask. Piosenki, które czasem się pojawiają, też są nudne, zwłaszcza powolna piosenka w pubie, która wydaje się być refleksją. W rzeczywistości Mission Galaxy to kontynuacja Axel: The Biggest Little Hero, w której występują dokładnie ci sami bohaterowie, a także skupia się na pogoni za rzadką rośliną. Chociaż film może bawić bardzo małe dzieci, dzieci zasługują na coś lepszego niż podstawowe powtórzenie z bardzo niewielkimi zmianami.

Mission Galaxy jest dostępne na platformach cyfrowych od 9 sierpnia.

READ  GLP zapewnia pozwolenie na budowę na ponad 730 000 stóp kwadratowych powierzchni