Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Małe Indie starają się przystosować do pandemii

Seema Choudary potrzebowała ośmiu tradycyjnych indyjskich strojów do trupy tanecznej swojej córki.

Kilka lat temu mogła przebyć około 40 mil, aby dotrzeć do Little India ze swojego domu w Irvine.

Tym razem zamówiła u dostawcy oddalonego o ponad 8500 mil w Gujarat, który oferował niższe stawki i wysyłał spódnice, szaliki i haftowane koszule pod jej drzwi.

Jak wielu Indian w południowej Kalifornii, Choudhary zrezygnował z odwiedzania Little India w Artezji, na rzecz zakupów online i indyjskich artykułów spożywczych bliżej domu.

Nadal raz w miesiącu kupujesz takie rzeczy, jak kadzidełka z drzewa sandałowego i świeczniki z mango, których nie można dostać w hrabstwie Orange.

Ale ona i wiele osób z jej 1500-osobowej grupy OC Indian Women postrzega Little India jako nieco dystopijny biznes, który nie rozwinął się wraz ze zmieniającymi się potrzebami.

Kobiety przechodzą przed frontem sklepu odzieżowego na Pioneer Street w Little India.

(Jason Armond/Los Angeles Times)

„Muszą sprawić, by było bardziej świąteczne i przyjazne”, powiedział Choudhury, dyrektor generalny Preschool Montessori, który wyemigrował z New Delhi w 1997 roku.

Kupcy na Pioneer Street w Artesii, gdzie od lat 80. XX wieku można było kupić sari, przekąsić chrupiące, puszyste puree i zasiąść do wegetariańskiej uczty thali, walczyli jeszcze przed pandemią COVID-19.

Niektórzy dostosowali i zaktualizowali swoją ofertę i korzystają z Internetu, aby zdobyć obserwację.

Inni patrzyli, jak ich towary piętrzą się w kurzu lub ich stoły pozostają puste, ponieważ klienci, tacy jak Choudary, robią zakupy w innym miejscu. Little India Centre, dwupiętrowy kompleks artystów henny i sznurków, fotografów i pracowni ślubnych, to pusta konstrukcja.

Pytanie stojące przed Little India wykracza poza to, jak się na nowo wymyślić. Ukryty nurt w wielu hadisach brzmi: czy ma powód, dla którego istnieje?

Mala Malani Sona Chaandi została otwarta w 1980 roku, kiedy indyjska obecność na Pioneer Street była czymś więcej niż tylko sklepem z narzędziami i sklepem spożywczym.

Jej sklep o powierzchni 11 000 stóp kwadratowych oferuje wszystko, od kolorowych jedwabnych sari po legginsy, biżuterię i nitkę do brwi.

Kolorowe tkaniny sari na wyświetlaczu

Mala Malani, właścicielka Sona Chaandi, prezentuje różne kolorowe sari dostępne w jej domu towarowym w dzielnicy handlowej Little India.

(Jason Armond/Los Angeles Times)

Kiedyś klienci pochodzili z Bakersfield i spoza hrabstw Orange i Ventura. Nawet jeśli w pobliżu ich domów znajdowała się indyjska restauracja lub supermarket, jakość i prezentacja nie pasowały do ​​tego, co znaleźli ciasno w kilku blokach w Artesii.

Hollywood zdobyło także Małe Indie. Madonna przeszukała półki w Sona Chaandi. Ubrania i akcesoria ze sklepu pojawiły się w Disneyowskim „Jessie”, Fox 9-1-1, a ostatnio w „Nigdy nie miałem” na Netflix.

READ  Umowa Anna Winger od Netflixa jest funky

Pewnego sobotniego poranka Malaney złożyła sukienki i kołysały męskie płaszcze zwane sherwanis, a potem przystąpiła do polerowania swoich złotych bransoletek i wysadzanych klejnotami turbanów.

Mając niewielu klientów, tego ranka zarobiłem mniej niż 50 dolarów na sprzedaży.

Przed pandemią przychody znacznie spadły. W 2020 roku, wraz z wybuchem epidemii Covid-19, spadła o 75%. Malaney siedział na inwentarzu za milion dolarów i myślał o sprzedaży sklepu.

Kiedy ludzie zostali zaszczepieni i ponownie wyrzuceni, przychody wzrosły do ​​około 60% poziomów sprzed pandemii. Ale to nie wystarczy, aby utrzymać biznes, który jest jej właścicielem od ponad 40 lat, który opłacił jej dwóm dzieciom tytuły magisterskie.

Teraz wariant Omicron grozi zatrzymaniem klientów w domu.

„Nigdy nie martwiłam się o kolejny sklep odzieżowy w Artesii, ponieważ zawsze uważałam, że to jest najlepsze”, powiedziała Malani, która ma około pięćdziesiątki, wychowała się na Fidżi i jest córką indyjskich imigrantów. „Nie spodziewałem się, że klienci twierdzą, że kupują ubrania od Amazona i lokalnych sklepów”.

Kobieta wchodzi do sklepu odzieżowego

Mala Malani w dziale sari swojego domu towarowego.

(Jason Armond/Los Angeles Times)

Fayez Page, prezes Izby Handlowej Artesia, jest właścicielem agencji ubezpieczeniowej na Pioneer Street. Szacuje się, że od początku pandemii zamknięto 10 sklepów w pasie – w tym indyjskie jedzenie Guru Crafted, odzież damska East Avenue i odzież Sital. Powiedział, że ruch pieszy spadł o około połowę.

W ostatnią sobotę popijał Big Masala Chai z restauratorem, który ledwo czekał. Rozmawiał o pożyczkach z pracownikiem sklepu ze sprzętem, który potrzebował „więcej pomocy” i wyraził współczucie dla sprzedawcy odzieży, który „ma nadzieję, że biznes się poprawi”.

Page powiedział, że aby uniknąć dalszych zamknięć, miasto powinno udzielać właścicielom firm dotacji lub niskooprocentowanych pożyczek i wstrzymać eksmisje.

Powiedział jednak, że obowiązkiem małych indyjskich kupców jest „nadążanie za trendami”.

„Klienci chcą przedmiotów, które widzą na Instagramie lub w telewizji, a niektóre sklepy i restauracje po prostu nie mogą ich zapewnić, tak jak Internet” – powiedział Page.

Początki Little India sięgają 1971 roku, kiedy Balkishan Lahoti zaczął sprzedawać indyjskie przyprawy i podstawowe produkty z garażu Artesia. Inni indyjscy kupcy otwierają sklep na Pioneer Street, aby zaspokoić rosnącą indyjską populację Cerritos, która z trzech stron graniczy z Artesią.

Do 1986 roku w Pioneer było około dwudziestu indyjskich firm. Dziesięć lat później liczba ta wynosiła około 90.

Przez dziesięciolecia Little India utrzymywała burzliwe relacje z władzami miasta Artesia, co utrudniało instalację znaków „Małe Indie” i prowadziło do kłótni z kupcami o ruch uliczny i parkowanie.

Obecnie łączna populacja Cerritus i Artesia wynosi około 5300 osób pochodzenia indyjskiego, zgodnie ze spisem powszechnym Stanów Zjednoczonych.

READ  Strictly Come Dancing ogłasza czterech nowych profesjonalistów w swojej serii 2021 - Entertainment Focus

Hrabstwo Los Angeles zamieszkuje około 109 000 mieszkańców Indian, w tym duże grupy w Torrance, Santa Clarita i innych przedmieściach. Około 55 000 Indian nazywa swoim domem hrabstwo Orange, w tym 13 000 w Irvine.

Społeczności te urosły na tyle duże, że mogły obsługiwać własne sklepy, dzięki czemu podróż do Little India nie jest konieczna dla wszystkich, z wyjątkiem najbardziej specjalistycznych przedmiotów, takich jak świąteczne dekoracje.

W ostatni weekend października, kiedy zbliżał się Diwali, ulica Pioneer była niezwykle zatłoczona. Z okazji Święta Świateł zawieszono nad sklepami i chodnikami girlandy w kolorach niebieskim, różowym, pomarańczowym i żółtym.

Chodnik był tak zatłoczony, że niektórzy kupujący wylewali się na ulice, podczas gdy inni kupowali diamenciki lub gliniane lampy, a także świece i lampki sznurkowe na święta.

W restauracji Paratha Grill klienci ustawiali się w kolejce, aby dostać imiennikowy placek z ziemniakami, kapustą, szpinakiem, rzodkiewką, chili lub serem i posypany chutneyem z mango lub mięty.

Właściciel Gurpal Singh dowiedział się, że wzrost był tymczasowy.

„W ten weekend wszyscy w Little India” – powiedział. „Za dwa tygodnie będzie pusta”.

Populacja Artesii jest mniej więcej równo podzielona między Azjatów (w tym Hindusów), Latynosów i białych.

Dwie osoby spacerujące po strefie handlowej przed restauracją?

Paratha Grill znajduje się w jednym z wielu placów handlowych na Pioneer Boulevard w Little India.

(Jason Armond/Los Angeles Times)

Paratha Grill, która serwuje również specjały z Punjabi, takie jak chhole-kulche – podpłomyk z sosem z ciecierzycy – i indyjsko-chińskie dania fusion, dzieli centrum handlowe z chińską restauracją z owocami morza i herbaciarnią boba, a także indyjskim sklepem odzieżowym i krawcem specjalizującym się w sari .

Singh jest właścicielem restauracji franczyzowych — czterech brooklyńskich pizzy i trzech płomiennych brojlerów — w południowej Kalifornii, które dobrze poradziły sobie w pandemii.

Paratha, najbliższa jego sercu restauracja z przepisami z jego rodzinnego New Delhi, od kilku lat traci pieniądze. Singh myśli, żeby to wyłączyć.

Singh, który mieszka w pobliżu Cerritos, był profesorem biochemii na Uniwersytecie w Delhi, który uciekł z Indii wkrótce po zamieszkach Sikhów w 1984 roku.

Mężczyzna wyprowadza psa obok rośliny siedzącej na chodniku w dzielnicy handlowej

Mężczyzna wyprowadza psa na Pioneer Boulevard, który od kilku lat ma problemy z przyciągnięciem klientów.

(Jason Armond/Los Angeles Times)

Walki Little India są częściowo obwiniane o zapasy ruchu na Pioneer Boulevard i brak parkingów, a także odmowę zezwolenia przez miasto na sygnały „Little India” na autostradzie 91.

Przywódcy miast powiedzieli, że chcą objąć wszystkie rasy, a nie tylko podkreślać Małe Indie.

Indianie amerykańscy wychodzą z pandemii, która dotknęła ich nie tylko tutaj, ale także w Indiach, które na początku 2021 r. przeżyły niszczycielską falę chorób i zgonów.

READ  Seria sal Brattleboro Music Center z udziałem Adama Gulki | zabawa

Singh powiedział, że kupcy z Little India powinni dać im powód, by przybyć do Artesii, podczas gdy powracają do starych nawyków zakupowych i rozwijają nowe.

„Kiedy Hindusi wracają na targowiska i restauracje, musimy dać im znać, że istniejemy” – powiedział. “W San Diego, Riverside i Diamond Bar są wspaniałe indyjskie miejsca, z którymi konkurujemy. Musimy się promować.”

Mężczyzna robi zakupy w sklepie spożywczym

Mężczyzna robi zakupy w oryginalnym Pioneer Cash & Carry w Little India.

(Jason Armond/Los Angeles Times)

Jeden z pierwszych sklepów spożywczych w Little India, Premji Keray Pioneer Cash & Carry, został otwarty w 1982 roku. W 2015 roku jego syn, Dave Keray, otworzył drugi sklep trzy przecznice dalej.

W przeciwieństwie do oryginalnej witryny, nowy Pioneer Cash & Carry ma duży parking i osiem pasów kasowych. Jedna trzecia magazynu przeznaczona jest na produkcję, a dwa korytarze na ryż. Kerai Młodszy, 49 lat, nazywa ją „handlarzem Joe z Małych Indii”.

Podczas pandemii przychody wzrosły aż o 40%, ponieważ Indianie przestali jeść poza domem i gotować w domu. Zainspirowani samouczkami YouTube na temat przyrządzania indyjskich potraw, przybyli do sklepu, aby kupić składniki.

Dorastał w sklepie ojca, a teraz, jako właściciel firmy, Kerai obserwował ulicę w większości w czasie. Nie patrzy optymistycznie na jej przyszłość.

Ze wszystkich szczytów i spadków, które widział, powiedział: „to jest coś więcej niż tylko załamanie”.

„Kontakt z drugim pokoleniem indyjskich i nieindyjskich klientów jest bardzo niewielki” – powiedział. „Wielu właścicieli nie chce wyjść ze swojej strefy komfortu”.

Ale innowacyjność nie zawsze wystarcza, aby odnieść sukces na Pioneer Boulevard.

Mężczyzna stojący przy wejściu do restauracji

Gautam Vishwakarma jest właścicielem G Star Grill & Wings w Artesii.

(Jason Armond/Los Angeles Times)

Gautam Vishwakarma otworzył w lutym indyjsko-amerykańską restaurację G Star Grill i Wings, mając nadzieję na zaoferowanie alternatywy dla kuchni pendżabskiej, która dominuje w tym sektorze.

„Indie to wielojęzyczny i kulturalny kraj, który powinien być najlepiej reprezentowany”, powiedział 32-letni Vishwakarma, pochodzący z Meghalaya we wschodnich Indiach i były szef kuchni w luksusowym kurorcie w pobliżu pałacu Taj Mahal w Agrze.

Wśród oferty restauracji znajdują się skrzydełka bawole w stylu amerykańskim, połączenie indyjskich i meksykańskich burritos tikka masala, indyjsko-chińskie kurczak tikka z Syczuanu, pierożki w stylu tybetańskim zwane momos, Hyderabadi biryani i bengalskie curry rybne o nazwie Matcher Kalia.

Ma kilku fanów, ale praca była powolna. W minioną sobotę w ciągu dwóch godzin nikt nie wszedł do jaskrawo kolorowej restauracji z miętowozielonymi budkami.

Vishwakarma miał trudności z przedstawieniem listy płac swoich czterech pracowników. Zastanawia się, czy jego firma cierpi z powodu bliskości restauracji, które z biegiem czasu w dużej mierze zostały zamrożone.

„Wszystkie tutejsze restauracje nie zmieniły swoich menu od 30 czy 35 lat, a to nie przyciągnie nowych klientów” – powiedział Vishwakarma.

Aby przetrwać, Little India musi również zachować starych klientów, takich jak Sarnath Chattaraj.

Kiedy Chattaraj, pochodzący z Kalkuty, przybył do Południowej Kalifornii w 2000 roku, Little India było jedynym miejscem, w którym mógł znaleźć pyszne biryani z kurczaka lub curry rybne. Regularnie jeździ 60-milową trasą z Simi Valley.

Chattaraj powiedział, że w pobliżu jego domu są teraz dobre indyjskie restauracje.

„To pozytywne, ponieważ oznacza, że ​​społeczność indyjska rośnie, a teraz wszędzie są wspaniałe grupy i służby” – powiedział Chattaraj, naukowiec. „To może być problem dla Little India”.