Czas e-biznesu

Wszystkie najświeższe informacje o Polsce z Czasu e Biznesu.

Donald Tusk atakuje prasę

Donald Tusk atakuje prasę

Powrót Donalda Tuska do władzy w jesiennych wyborach w Polsce był przez wielu interpretowany Triumf centryzmu nad populizmem. Wściekła prawicowa Partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) została obalona, ​​a godność znów zwyciężyła – tak przynajmniej głoszą światowe media. W Warszawie było zupełnie inaczej. W trakcie kampanii Tusk wielokrotnie obiecywał „odpolitycznienie” mediów państwowych i przywrócenie praworządności. Kiedy w zeszłym miesiącu został premierem, szybko uciekł się do metod autorytarnych, co doprowadziło do międzynarodowego protestu, chyba że stał za nimi rzekomy umiarkowany.

Rankiem 20 grudnia policja uzbrojona w broń i pałki otoczyła siedzibę TVP, polskiego nadawcy państwowego. Postawiono metalowe barykady, przeszukano pojazdy pracowników i nadano kilka kanałów telewizyjnych. Dziennikarze nie mieli wstępu do biur, a prywatni funkcjonariusze ochrony umundurowani po cywilnemu próbowali zmusić menedżerów do podpisania listów z rezygnacją.

Tusk może wierzyć, że jego liberalne metody mają uzasadnienie w dążeniu do pokonania „ciemności i zła” przeszłości.

Przywódcą czystki był Bartłomiej Sienkiewicz (wnuk noblisty Henryka Sienkiewicza), obecnie minister kultury. Mimo swego literackiego rodowodu Sienkiewicz nie był oczywistym wyborem do tej roli. To były pułkownik wywiadu, który koordynował pracę tajnych służb podczas pierwszej kadencji Tuska. Wieczorem przed rozprawą Sejm – izba niższa polskiego parlamentu – przyjął niewiążącą uchwałę wzywającą rząd do uporządkowania mediów publicznych i przywrócenia „porządku konstytucyjnego”. Sienkiewicz wysłał wojska bez wyraźnego upoważnienia prawnego, aby to zrobić.

Wybory nie usunęły Andrzeja Dudy, prezydenta niepodległej Polski ściśle powiązanej z PiS, który wystartuje w przyszłym roku. Były prawnik, jego zadaniem jest obrona Konstytucji i stosowanie weta w określonych sytuacjach. Zapowiedział na przykład, że zawetuje ustawę wydatkową ze względu na swoje obawy dotyczące represji w mediach, nazywając ją „rażącym naruszeniem Konstytucji i zasad prawa demokratycznego”. W odpowiedzi Sienkiewicz ogłosił rozwiązanie całej sieci.

READ  W cerkwi prawosławnej odnaleziono jeden z najstarszych ikonostasów w Polsce

Tego samego dnia anglojęzyczny kanał informacyjny TVP Świat ogłosił, że zakończył działalność. Kilku czołowych pracowników, w tym dyrektor TVP World Filip Styczyński, zostało zwolnionych z pracy, ale nie zwolnionych. Z prawnego punktu widzenia jedynie powołana przez PiS w 2016 roku i chroniona władzą prezydenta Rada Mediów Narodowych może zwalniać redaktorów i reżyserów. Tusk i jego trójpartyjny rząd koalicyjny starają się uniknąć rady, która będzie sprawować funkcję do 2028 roku.

Demonstracja przeciwko rządowym reformom mediów przed nadawcą publicznym TVP Info w Warszawie, 27 grudnia 2023 r. (Getty)

Żeby było jasne, TVP nie jest reliktem obiektywnego dziennikarstwa. Została założona w czasach komunizmu, a jej stanowisko redakcyjne zawsze faworyzowało tę partię, która trzymała sznurki w portfelu. Jednak po dojściu PiS do władzy w 2015 roku twórczość nadawcy stała się propagandą prorządową. „Zrobiliśmy kampanię gorszą niż w latach 70.” – przyznał niedawno jeden z gospodarzy, Marcin Wolski. „Logika stalinowska zwycięża: kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”.

Wróciła także logika. Rażąca stronniczość TVP tak zirytowała Polaków, że mogła kosztować PiS wybory. W trakcie kampanii Tusk obiecał rozwiązanie Rady Mediów Narodowych w ciągu pierwszych 100 dni urzędowania. Drobny problem polega na tym, że nie ma on do tego prawnego upoważnienia. Twierdzi, że wywiązuje się ze swojej obietnicy „przywrócenia prawa i porządku oraz ogólnej przyzwoitości w życiu publicznym”, jednak twierdzenie to jest trudne do zrealizowania, ponieważ policja otacza stację telewizyjną, a jego przeciwnicy zostają aresztowani (zatrzymano dwóch byłych ministrów BIS , w sprawie transakcji dotyczących gruntów rolnych sprzed piętnastu lat). Tusk może wierzyć, że jego liberalne metody były uzasadnione w jego dążeniu do pokonania „ciemności i zła” przez ostatnie osiem lat, ale rzeczywistość jest taka, że ​​najpopularniejsza partia w Polsce, PiS, straciła większość i nadal posiada więcej mandatów. Sejm.

Protest przeciwko reformom mediów publicznych w Warszawie, 11 stycznia 2024 r. (Getty)

Helsińska Fundacja Praw Człowieka, w przeszłości zagorzała krytyka PiS, pozostaje zaniepokojona sytuacją Tuska i twierdzi, że przejęcie przez rząd mediów publicznych „budzi poważne wątpliwości prawne” i narusza standardy Rady Europy. Czy powinniśmy spodziewać się oporu ze strony Brukseli? Przecież Polacy są przyzwyczajeni do komentarzy Komisji Europejskiej na temat pilnej potrzeby stania na straży praworządności w Warszawie. Bruksela wielokrotnie ostrzegała PiS, że Komisja „nie zawaha się podjąć działań w przypadku niezgodności z prawem UE”.

READ  Na płocie: Podróżuj z Polską na granicy z Białorusią | Europa | Wiadomości i sprawy bieżące z całego kontynentu | DW

Podczas gdy Tusk nagina zasady, UE wydaje się mieć inną perspektywę. Przecież przez pięć lat jako przewodniczący Rady Europejskiej rządził w Brukseli, a jego byli koledzy niewątpliwie aprobowali jego kampanię na rzecz powrotu do władzy w Warszawie. W ciągu kilku godzin od jego inauguracji Komisja Europejska ogłosiła uwolnienie ponad 100 miliardów dolarów z wcześniej zamrożonych funduszy.

Co Bruksela chce zrobić: chronić praworządność czy wspierać Dusk? Jedno i drugie może być trudne. „Mamy wysokie oczekiwania i z pewnością będziemy wspierać jego wysiłki” – powiedział niedawno europejski komisarz ds. budżetu Johannes Hahn. Przyznał jednak, że Duda ma władzę zawetować wiele zmian, których UE oczekuje od Duska. Co gorsza, do kadencji Dudy pozostało półtora roku. „Z pewnością nie będziemy czekać półtora roku” – powiedział Hahn. „Więc myślę, że musi istnieć jakieś rozwiązanie”.

Deklaracja UE, że „nie będzie czekać” z obaleniem aparatu demokratycznego w Polsce, jest nie tylko nieprzydatna, ale pogrąża kraj w poważnej batalii konstytucyjnej. Generał porucznik Sir Adrian Gordon de Wird, szef brytyjskiej misji wojskowej w Polsce w okresie międzywojennym, zauważył kiedyś: „W Polsce zawsze jest kryzys polityczny”. Z pewnością wydaje się, że teraz taki istnieje. I wydaje się, że został zaprojektowany przez Brukselę w ścisłej współpracy z Tuskiem.

Artykuł ten został pierwotnie opublikowany obserwatorstrona internetowa Wielkiej Brytanii.